ROZDZIAŁ 1

         Obudziły mnie poranne promienie słońca padające na moją twarz. Spojrzałam przez okno i zobaczyłam to co zwykle, ludzi, którzy idą do pracy, przejeżdżające samochody. Wszyscy się gdzieś spieszą, gonią czas, którego tak strasznie brakuje, zamiast żyć. Zanim podniosłam się z mojego wygodnego łóżka, zadzwonił mój telefon. Nie mógł być to kto inny niż Angelica. Uwielbia dzwonić z samego rana, żeby sprawdzić czy na pewno żyje. Kochana z niej przyjaciółka.
-Hej Angelica, już wstałam, nie musisz się martwić. Powoli szykuje się do szkoły. - cichutko się zaśmiałam, ponieważ byłam w pidżamie i dopiero co wstałam.
-Zakładam, że dopiero co wstałaś, ale nie to jest ważne. Nie uwierzysz co nam na dzisiaj ogarnęłam.
Byłam tak zaskoczona tym co powiedziała, że od razu chciałam wiedzieć co takiego się stało, tym bardziej, że nawet nie przejęła się tym, że jeszcze leżę w łóżku. 
-Nie poznaje Cię, co takiego się stało? - zapytałam zaciekawiona coraz bardziej, bo jej głos był tak piskliwy, że gdybyście go usłyszeli, to bębenki by odpadły.
-Bądź najszybciej jak możesz pod szkołą, to pogadamy. - rozłączyła połączenie tak szybko jak tylko zdołała. Podniosłam się z łóżka, podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać ubranie na dzisiejszy dzień.
Odbyłam całą moją poranną rutynę, związałam włosy w kitkę i ubrałam się.
Co zdziwiło nawet i mnie, bardzo szybko się ogarnęłam i w 30 minut byłam na miejscu. Pod szkołą czekała już na mnie Angelica z takim bananem na twarzy, że nie macie pojęcia. Trochę interesująco, a troszeczkę przerażająco. Mniejsza, podbiegłam do niej i pytam co to za sprawa, którą nam ogarnęła.
-Isabelle pamiętasz tego DJ-a ze szkolnej imprezy co mnie podrywał? - zapytała o imprezę tydzień temu, którą organizowała nasza szkoła dla najstarszych klas.
-Tak, tak pamiętam, wysoki blondyn z cudnym akcentem. Co zaprosił Cię na randkę? - zaczęłam śmiesznie poruszać brwiami, wiecie o co chodzi.
-Nie, lepiej. Gra dzisiaj na imprezie V.I.P i dał mi 6 wejściówek na imprezę. Rozumiesz, będą tam same gwiazdy, Little Mix, CNCO, Camilla Cabello i wiele innych. Musimy się tam wybrać.- zaczęła skakać jak opętana. Z tych co wymieniła to znałam może Camille, poznałyśmy się raz na pokazie mody, gdzie byłam modelką.
-Ale Angel...- tak czasami na nią mówię - ...nie sądzę, żeby to był super pomysł, wiesz co moi rodzice uważają o imprezach w LA. No i skąd weźmiesz jeszcze 4 osoby na imprezę? 
Już myślałam, że wybiłam jej pomysł z głowy, ale niestety jak ona coś sobie wymyśli to musi się spełnić. Aż sama zaczęłam się zastanawiać nad osobami na imprezę.
-No Isii, na pewno zaprosisz Federico, prawda? Kochasz się w nim już jakiś czas, może najwyższy czas spróbować? - szturchnęła mnie delikatnie łokciem, żeby na nią spojrzeć.
-No okej, zapytam go, ale jeżeli zabierzemy Federico, to musimy też zabrać Jorge. To jego przyjaciel, bez niego nigdzie się nie rusza.
-Świetnie, ja pogadam z Clary i Rosa, uwielbiają imprezy. No i w sumie kumplujemy się z nimi. Co Ty na to? Piszesz się? - spojrzała na mnie tymi swoimi kocimi oczami i już nie mogłam odmówić.
-Super, leć pogadać z chłopakami. Spotkamy się po szkole u Ciebie, musimy znaleźć jakieś super ciuszki na wieczór. - dała mi buziaka w policzek i tyle widzieliśmy Angelice Bailon. Zwariowana dziewczyna, ale za to ją kocham. Dzięki niej w moim życiu nie jest nudno.
Chłopaków nie musiałam długo szukać, siedzieli tam gdzie zawsze w przerwie na lunch. Niestety pojawił się problem, bo do Federico siedziała przyklejona ta ruda jędza Camilla."Spokojnie Isi dasz sobie radę, głęboki oddech, otwórz usta i wydobądź z siebie dźwięk" zaczęłam mówić sama do siebie, gdy nagle...
-Hej Isabelle, dawno się nie widzieliśmy, prawda? - Federico stał tuż obok mnie, a ja tylko głośno przełknęłam ślinę i kiwnęłam głową i powiedziałam: "yhym". Patrzył na mnie dłuższą chwilę z uśmiechem, że bałam się cokolwiek powiedzieć.
-Ja w sumie, mhm, chciałam się tylko o coś zapytać. - przygryzłam dolną wargę, a Fede spojrzał na moje usta.- Chciałbyś się wybrać ze mną na imprezę?- zapytałam tak szybko jak tylko potrafiłam - znaczy, nie tylko ze mną, z nami, będzie Angelica, Clary, Rosa i fajnie jakbyś wpadł z Jorge. - w końcu zamknęłam te swoje usta, a on tylko się uśmiechnął i zawołał Jorge.
-Jorge! Chciałbyś dzisiaj się wybrać z tą uroczą panią na imprezę?- Jorge uważnie mi się przyjrzał, ja się tylko uśmiechnęłam.
-Pewnie stary, co to za impreza? - spojrzał na mnie, a ja sobie przypomniał że nie powiedziałam żadnych szczegółów.
-A o tak, jest taka impreza V.I.P, gwiazdy i te sprawy, Angelica dostała 6 wejściówek, dzisiaj o 20 w klubie Havana. Rozumiem, że widzimy się przed 20 pod klubem? - uśmiechnęłam się i odeszłam od nich.
-Pewnie słońce, dla Ciebie wszystko.- krzyknął za mną Jorge, a ja tylko odetchnęłam z ulgą, że nie muszę przy nich stać.
Dzień w szkole skończył się szybciej niż przypuszczałam. A patrząc na to, że jest piątek, to na prawdę zaskakująco dobra nowina. Teraz tylko kierunek dom i czekająca na mnie Angelica z nastawieniem na godzinne przebieranie szafy, w czym pójść na imprezę dla V.I.P.


Komentarze